KolacjaMięsoObiadPrzepisyRozpustaStoner żarcieWołowinaWytrawne ImperiumHawajskie bułki z czekoladowo-piwnym chili con carne i sosem serowym

14 maja, 2017by Stonerchef1

Nasze hawajskie bułki mają to do siebie, że są dosyć petitkowate jeśli chodzi o rozmiar, więc dają przyjemne złudzenie przyjmowania małych porcji, choć tak naprawdę jest ich w podstawowym przepisie 16 sztuk i są tak napakowane dekadencją, że koniec końców znajdujemy się w środku samej sceny kulminacyjnej takiej sztuki. Pojawiły się głosy o więcej wersji bułek hawajskich. Gotowi na chili con carne z dodatkiem czekolady i białego piwa ale z nutą skórki pomarańczowej i kolendry?

Jest mnóstwo przepisów na tradycyjne chili con carne i one także różnią się między sobą, dlatego przeglądając cały galimatias potencjalnych inspiracji ochoczo stwierdziliśmy, że w sumie to odstawimy współczesną wersję carpe diem, czyli tak zwane YOLO – przez niektóre głosy w społeczeństwie określane hasłem upadku cywilizacyjnego.

W tym przepisie nie przyprawiamy. W nim wrzucamy smaki do garnka, jak Rick Ross studolarówki do oceanu ze swojego prywatnego helikoptera. To jest takie przyprawowe „in your face”, bez litości, za to z mnóstwem z pozoru dziwnych, ale tak naprawdę idealnie pasujących dodatków.

W samym mięsie bawimy się smakiem na wielu poziomach, bo wołowina w naszym chili con carne to jest dziecko urodzone w powolnym, długim gotowaniu z dodatkiem tradycyjnych składników, takich jak tytułowe chili, cebula i czosnek, które w pewnym momencie trafiają na domową mieszankę do tacos i wtedy dopiero zaczyna się impreza.  Do gara wchodzą wędzone papryczki chipotle w sosie adobo, pomidory pelati, bulion warzywny, gorzka czekolada i piwo, piwunio, piwko, piwerko. Co prawda nie znamy się na browarach jeśli chodzi o ich regularną konsumpcję, czy degustację, ale do gotowania z piwem mamy nosa, więc w tym przypadku wyjątkowo dobrze sprawdziło się białe ale z dodatkiem skórki z pomarańczy oraz kolendry.

Prawdziwa magia zaczyna się dziać, jak już wymieszamy całość w garnku i zaczniemy gotować strawę na wolnym ogniu – ok. 1,5 godziny. Płynu jest na tyle dużo, że zanim wyparuje – oplatając jedynie mięso wraz z warzywami – upłynie akurat tyle czasu, a magia alkoholu wyciągnie z naszego chili con carne cały potencjał smakowy.

Wisienką na torcie i panierką na stripsie będzie tutaj sos serowy. Możecie skorzystać z TEGO przepisu, ale jeśli zdarzy Wam się zrobić domowy serek topiony, o którym ostanio pisaliśmy, to sprawa wygląda jeszcze prościej. A ile ten niepozorny detal wnosi do krótkiego, choć intensywnego życia takich kanapek!


Do przygotowania hawajskich bułek z czekoladowo-piwnym chili con carne potrzebne będą:


To będzie zaiste satysfakcjonujące.

Składniki:

składniki na chili con carne

Chili con carne:

500 g wołowiny zmielonej z antrykotu

1 duża czerwona cebula, pokrojona w kostkę

3 papryczki jalapeno, pozbawione membran i nasion, pokrojone w paski

3 ząbki czosnku, posiekane

3 kostki ciemnej czekolady

1/2 puszki czerwonej fasoli

1 puszka (400g) pomidorów pelati w sosie (można zastąpić zwykłymi pomidorami w puszce)

350ml bulionu warzywnego

120ml białego piwa ale

Sól do smaku

2 łyżki domowej przyprawy do tacos (przepis poniżej)

składniki na przyprawę do tacos

Domowa przyprawa do tacos:

2 łyżki mielonego chili

2 łyżeczki mielonego kuminu

2 łyżeczki mielonej cebuli

2 łyżeczki mielonego czosnku

1 łyżeczka oregano

2 łyżeczki słodkiej papryki

3/4 łyżeczki soli

3/4 łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu

1/2 łyżeczki płatków chili

3/4 łyżeczki mielonej kolendry

Do podania:

Sos serowy (z TEGO przepisu lub z serka topionego – wyjaśniamy w instrukcjach)

Hawajskie bułki do rwania

Garść posiekanej świeżej kolendry

Chili con YOLO

Duży garnek. To jest teraz obiekt naszych zainteresowań. Bierzemy nasze sprawdzone naczynie, kładziemy je na średnim ogniu i tam rozgrzewamy ok. 2 łyżki oleju. Kiedy ten będzie wystarczająco gorący, rzucamy mu cebulę do zeszklenia, którą podsmażamy ok. 4 minuty, mieszając regularnie, aż zacznie mięknąć.  W tym momencie dodajemy jalapeno i kontynuujemy smażenie jeszcze 1-1,5 minuty.

zeszklona cebula i jalapeno

W następnej kolejności w garnku ląduje czosnek – ten podsmażamy przez mniej więcej minutę, aż zacznie wydobywać się z niego ten przepiękny, wampirobójczy aromat.

Teraz to, co Stonerchefowie lubią najbardziej – M do I do Ę do S do O – MIĘSO. Dodajemy do garnka naszą wołowinę i rozdrabniamy ją łopatką. Wsypujemy 2 łyżki przyprawy do tacos, łączymy mięso z przyprawami i smażymy je na średnim ogniu do momentu, w którym straci różowy kolor.

Brawo! Właśnie dotarliśmy do chwili wpuszczania smaków i soczystości do naszego chili con carne. Wlewamy do garnka pomidory, bulion i piwo, po czym ścieramy nad naczyniem czekoladę i ją również wprowadzamy do środka.

mielona wołowina dodana do garnka odparowywanie sosu w chili con carne

Zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy całość bez przykrycia przez ok. 1-1,5 godziny lub do momentu, w którym większość sosu wyparuje i będzie on jedynie oplatał nasze chili con carne – wiadomo, każda kuchenka jest inna i pojęcie „małego ognia” też może się różnić między modelami, dlatego czas sprawdzamy regularnie, pilnując, żeby co jakiś czas zamieszać to, co siedzi nam w garnku. Po zdjęciu naczynia z ognia wsypujemy posiekaną kolendrę i delikatnie mieszamy ją z daniem przy użyciu szpatułki lub łopatki.

chili con carne

Teraz, kiedy chili con carne jest gotowe, możemy już przekroić bułki na pół. Jeśli zdecydujemy się na sos serowy z serka topionego, umieszczamy ok. 300g materiału w rondelku i zaczynamy ponownie roztapiać serek. W tym czasie dodajemy ok. 3 łyżki mleka niesłodzonego skondensowanego i mieszamy, aż ser całkowicie się roztopi. Opcjonalnie możemy tam wrzucić marynowane jalapeno według uznania albo upuścić kilka/kilkanaście kropel ulubionego ostrego sosu.

Konsystencja sosu serowego powinna być na granicy dipu i foundee, dlatego jeśli ten okazałby się zbyt gęsty, możemy zawsze dodać więcej mleka skondensowanego. Swoją drogą, mleko skondensowane zapobiega ponownemu gęstnieniu sosu podczas obniżania się jego temperatury.

sos serowy

Sprawa z budowaniem kanapek wygląda w następujący sposób: na początku ląduje słuszna porcja chili con carne. Następnie lejemy sos serowy, który przekładamy kolejną porcją mięsa, ponownie polanego rzeką z cheddara.

chili con carnechili con carnechili con carne chili con carne chili con carne chili con carnechili con carne chili con carne chili con carne

Coś bardzo dobrze poszło przy okazji przygotowywania tego chili con carne (choć mniemamy, że to po prostu znowu zadziałała miłość do jedzenia), wobec czego główny bohater naszych bułek hawajskich niepozornie zaczepia na początku nasze podniebienia, żeby potem z właściwą sobie finezją podkręcać temperaturę na kapsaicynometrze. Do tego sos cheddarowy wzorowo wnosi te smaki na zupełnie inny poziom, a całość subtelnie kontrują nasze słodkie i puszyste bułeczki.

A potem zdacie sobie sprawę, że te kanapki są jak koty i nie ma takiej opcji, żeby skończyło się na jednej.

podpis pod postem