Dawno nie gotowaliśmy czegoś szczególnie ostrego w sensie delikatnie masochistycznym. Ostre papryczki i kapsaicyna towarzyszą nam na co dzień, jednak brak nam było tych kropli potu na czole, delikatnie zaczerwienionych policzków i wybitnej ulgi, kiedy ostrość delikatnie odpuszcza. Nasze najnowsze dziecko to ananasowy sos habanero, przepięknie drażniąca słodycz.

Sosy habanero powoli wchodzą na polski rynek, ale jest to raczej nieśmiałe dreptanie małego jeża, niż jakieś spektakularne wbicie do szołbiznesu w szpilkach od Louboutina. Z tego, co zaobserwowaliśmy, w polskich sklepach są obecnie dostępne klasyczne wersje tej mikstury życia, jedna od Heinza, druga zaś od Tabasco. Choć żaden dupy nie urywa – przynajmniej pierwszego dnia – to Tabasco zwycięża smakiem. Nie zmienia to faktu, że różnorodność jest, nie oszukujmy się, biedna.

Na naszym blogu również znajdziecie przepis na klasyczny sos habanero z dodatkiem marchewki – ten piekielnik był naszym punktem odniesienia jeśli chodzi o poziom ostrości ogólne wrażenia smakowe. Jako że bardzo mocno eksploatujemy ostatnio kuchnię meksykańską, zamarzyło nam się coś, co mogłoby idealnie uzupełnić tacos z kalmarami albo stanowić wyborny dodatek do skrzydełek z kurczaka w czosnkowo-miodowej glazurze.

Ananasowy sos habanero okazał się hitem.

Kombinacja słodkiego i mięsistego ananasa oraz palącego habanero wprawia w pozytywne osłupienie już od samego początku. Wystarczy obrać ananasa i pochylić się nad nim, żeby zaraz potem przejść do zniewalającego zapachu tych czerwonych karłów, z którymi nie może się równać żadna inna papryczka – i już wiadomo, że to nie może się nie udać.

Są jeszcze trzy rzeczy, których obecność w tym sosie jest obowiązkowa, bo to właśnie kolendra, sok z limonki oraz sól decydują o tym, że to, co ostatecznie trafi do buteleczki będzie kompletne – dosłownie i w przenośni. Kolendra to nasze drugie ulubione zioło i jeśli możemy zaszczycić jakieś danie lub półprodukt jej obecnością, to nie ma opcji, żebyśmy sobie tego odmówili. Dla nas jest to taka szlachetniejsza wersja natki pietruszki. Limonka z kolei wpuści trzeci zapach do sosu, dzięki czemu on nie tylko spuszcza baty wrażliwym przełykom i nagradza tych, którzy są w stanie sprostać jego mocy, ale przede wszystkim fenomenalnie orzeźwia.

No a sól – jak to sól – dosłownie szczypta w intencji podciągnięcia wszystkich parametrów jeszcze wyżej.


Do przygotowania ananasowego sosu habanero potrzebne będą:


Oddalibyśmy wszystko, żeby jeszcze raz poczuć, jak z rondelka unosi się ananasowo-paprykowa Valhalla dla nozdrzy.

Składniki:

składniki na ananasowy sos habanero

Ananasowy sos habanero:

1 ananas

5 papryczek habanero

220ml octu z białego wina

Sok z 1 limonki

Garść liści kolendry

1/4 łyżeczki soli do smaku

Ostry jak noże od malaksera

Tutaj macie krótką instrukcję obsługi składników przed dodaniem ich do pojemnika malaksera:

  1. Ananasa pozbawiamy fryzury i obieramy go dokładnie przy użyciu dużego noża. Następnie odkrawamy jadalną część od trzonu i kroimy ją w kostkę.
  2. Od papryczek odcinamy ogonki, po czym również kroimy je w kostkę. Nasiona wraz z membraną i włóknami zostawiamy, żeby zachować w habanero całą ostrość. Przy okazji warto będzie się zabezpieczyć przed poparzeniem sobie rąk podczas krojenia – w tym celu używamy jednorazowych rękawiczek, najlepiej takich z silikonu.
  3. Kolendrę drobno siekamy lub zostawiamy w całości.
  4. Jeśli korzystamy z soli himalajskiej – co mocno zalecamy – mielimy ją w moździerzu lub młynku.
  5. Sok z limonki wyciskamy po uprzednim wymasowaniu dłonią np. o powierzchnię blatu.

Wszystkie składniki sosu umieszczamy wraz z octem w pojemniku urządzenia.

składniki na ananasowy sos habanero w malakserze

Miksujemy całość na wysokich obrotach, aż uzyskamy jednolitą konsystencję, która będzie przypominać dość rzadki miąższ.

zmiksowane składniki na ananasowy sos habanero

Zawartość malaksera przelewamy do rondelka i tam doprowadzamy nasz ananasowy sos habanero do wrzenia na małym ogniu.

zagotowany ananasowy sos habanero

Całość gotujemy na minimalnym ogniu przez ok. 15 minut – to idealny czas na nachylenie się nad garnkiem i wdychanie szczęścia. Po tym wszystkim zdejmujemy rondelek z palnika i studzimy go przez ok. 5-10 minut, a następnie przelewamy sos przez sitko, przecierając go dokładnie, aż na sitku zostaną jedynie części stałe.

ananasowy sos habanero

Ewentualnie, jeśli zależy wam na sosie z dodatkami, możecie część przetartej masy przelać do buteleczki.

No właśnie – nasz ananasowy sos habanero przelewamy do butelki i szczelnie ją zakręcamy. Przechowujemy w lodówce do 2 miesięcy.

ananasowy sos habaneroananasowy sos habaneroananasowy sos habaneroananasowy sos habanero

Sos jest w konsystencji identyczny do tego, który produkuje Tabasco, więc idealnie byłoby sobie sprawić taki specjalny pojemnik do sosów z bardzo wąską końcówką, żeby polewać go z gracją po ulubionym żarciu.

Pierwszy dotyk podniebienia obiecuje egzotyczną słodycz. Drugi sprowadza nas mocno na ziemię. Trzeci natomiast zwiastuje wędrówkę prosto do piekła.

podpis pod postem