MarihuanaMedycynaWeedukacjaMarihuana w leczeniu depresji: najnowsze badania potwierdzają skuteczność

Jak podaje magazyn Forbes, najnowsze badanie przeprowadzone przez naukowców ze stanu Nowy Meksyk w USA potwierdza skuteczność marihuany w leczeniu depresji i poprawie stanu psychicznego jednostki.

Patrzcie no, w jakich pięknych czasach dla konopi przyszło nam żyć. Jeszcze z dwadzieścia lat temu tzw. autorytety z dziedziny zdrowia psychicznego błędnie przypisywały marihuanie działanie wzmagające depresję oraz wywołujące schizofrenię. O antydepresyjnych właściwościach konopi indyjskich można było może przeczytać na jakimś wybitnie niszowym forum internetowym lub w pismach spod znaku „Wróżby nie drużby”.

Wystarczyła konsekwentna edukacja społeczeństwa i parę rewolucyjnych przypadków, w których marihuana wykazała większą skuteczność i wyższy profil bezpieczeństwa niż tzw. terapie konwencjonalne, a świat zaczął coraz głośniej mówić o potencjalnym zastosowaniu marihuany w medycynie.

Dzisiaj kannabinoidy z konopi określane są mianem potencjalnych leków nowej generacji, a im więcej badacze kopią w temacie układu endokannabinoidowego i jego wpływie na nasz dobrostan, okazuje się, że dezinformacja, którą karmiono nas przez lata jest jak science-fiction — tylko bez science.

Najnowsze badanie na temat wpływu marihuany na depresję i zaburzenia nastroju opublikowane w The Yale journal of Biology and Medicine zdaje się potwierdzać to, o czym mówili między sobą praktycy medycyny ajurwedyjskiej w starożytnych Indiach — że marihuana jest nie tylko skuteczniejsza od syntetycznych antydepresantów, ale również bezpieczniejsza w długofalowej perspektywie.

Tylko, że wiecie… Jak wspominacie w towarzystwie medycynę ajurwedyjską, to nie do wszystkich może dotrzeć ten przekaz.

No, ale jak już Forbes o tym pisze, powołując się na badania naukowe, to wiedzcie, że coś się dzieje.

Marihuana w leczeniu depresji: lepiej i bezpieczniej?

Według NFZ w Polsce na depresję cierpi ok 1,5 miliona osób. Nieleczona depresja może prowadzić do rozwoju innych chorób na tle psychicznym i nie tylko — od ostrych stanów lękowych przez schizofrenię, demencję i popadanie w nałogi, aż po przewlekły ból, choroby serca, a nawet nowotwory.

Nie mówiąc o tym, że sama w sobie jest chorobą o trudnym przebiegu i wymagającą pomocy na wielu płaszczyznach.

Tym bardziej powinny nas cieszyć wyniki badania przeprowadzonego przez The University of New Mexico z wykorzystaniem aplikacji Releaf, według których susz z kwiatostanów marihuany (czyli to, co jest w Polsce dostępne w aptekach na receptę), może przynosić natychmiastową ulgę w walce s objawami depresji.

Wyniki naszego badania pozwalają przypuszczać, że u zdecydowanej większości pacjentów susz konopny wywołuje działanie antydepresyjne, przynajmniej w zastosowaniu doraźnym, aczkolwiek obszar i intensywność tego działania — jak również ewentualne wystąpienie skutków ubocznych — zależy od konkretnego chemotypu rośliny stosowanej w terapii.

Możemy przeczytać w badaniu.

Słów kilka o samym badaniu nad wpływem marihuany na depresję

Dla ciekawskich, badanie w oryginale brzmi „The Effectiveness of Cannabis Flowers for Immediate Relief from Symptoms of Depression” i zostało przeprowadzone przez dwójkę profesorów i założycieli Marijuana Research Fund w University of New Mexico (Nowy Meksyk, USA), Jacoba Vigila oraz Sarę See Sith.

Po analizie 5876 raportów przesłanych przez 1819 anonimowych pacjentów monitorujących terapię medyczną marihuaną w celu zwalczenia objawów depresji przez aplikację Releaf, badacze zauważyli, że pacjenci średnio wykazywali poprawę o 4 punkt na skali od 0 do 10 w porównaniu do ich ocen wyjściowych.

Co ciekawe, działanie to miało miejsce po waporyzacji lub spaleniu suszu konopnego.

Czyżby to niesławne palenie marihuany jednak nie wywoływało depresji, a wręcz przeciwnie — pomagało ją leczyć?

Dalej jest jeszcze ciekawiej.

W porównaniu z marihuaną, powszechnie przepisywane antydepresanty pokroju inhibitorów monoaminooksydazy, antydepresantów trójcyklicznych, czy inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny i norepinefryny, dają odczuwalne efekty często po kilku tygodniach lub nawet miesiącach ciągłego stosowania. Ponadto, w dalszej części badania profesorowie podkreślają, że długotrwałe stosowanie wyżej wymienionych substancji może nieść za sobą szereg działań niepożądanych, jak np. irytacja, przemęczenie, brak motywacji, pogłębienie stanów lękowych, dysfunkcje na tle seksualnym, a także większa częstotliwość myśli samobójczych.

J.M. Vigil jest wyraźnie zafascynowany rezultatami badania.

Tym, co nas najbardziej zaciekawiło, to to, że susz konopny o względnie wysokim stężeniu tetrahydrokannabinolu (THC) jest w stanie bezpośrednio i od razu obniżać natężenie objawów depresji. Różnice w odczuwalności tego działania, a także możliwość i ewentualny zakres działań niepożądanych w przypadku stosowania marihuany na depresję wynikają z wpływu pozostałych naturalnych antydepresantów w tej roślinie, jak np. kannabidiol (CBD), tzw. kannabinoidy śladowe oraz terpeny i flawonoidy.

To tylko pokazuje, że marihuana może zrewolucjonizować świat współczesnej medycyny poprzez możliwość prowadzenia prawdziwie spersonalizowanych terapii u pacjentów z depresją lub innymi schorzeniami, w których ważną rolę gra układ endokannabinoidowy.

Dalsze wnioski i widoki na przyszłość dla zastosowania marihuany w leczeniu depresji

Podsumowując: zdecydowana większość uczestników badania odnotowała zauważalne działanie przeciwdepresyjne marihuany, a różnice w symptomach, jak i sam zakres działania marihuany na depresję jest zależny od profilu kannabinoidowego rośliny, głównie od proporcji pomiędzy THC a CBD, ale również od udziału śladowych kannabinoidów i terpenów.

Badacze zauważyli też, że u ok. 1 na 5 badanych stosujących susz o bardzo wysokiej zawartości THC wystąpiło kilka łagodnych skutków ubocznych, w tym spadek motywacji. W raporcie możemy jednak przeczytać, że patrząc całościowo na wyniki, mamy trzykrotnie większe prawdopodobieństwo wystąpienia pozytywnych efektów, takich jak uczucie szczęścia, spokoju, przepełnienie optymizmem oraz głębokie odprężenie.

Dostajemy sygnały, że coraz więcej użytkowników aplikacji Releaf korzysta z niej w celu monitorowania zdrowia psychicznego, a także do kontroli objawów swoich schorzeń. Robią to przy tym bardzo dokładnie, co z kolei pozwala nam lepiej zrozumieć, jak różne odmiany konopi mogą działać na depresję czy inne schorzenia.

Podaje Kenaan Keeling, prezes MoreBetter, firmy odpowiedzialnej za powstanie aplikacji Releaf, której użyto w badaniu.

Na przestrzeni lat mieliśmy do czynienia z badaniami na temat skuteczności konopi w przewlekłych schorzeniach fizycznych, tj. w przewlekłym bólu, nowotworach czy epilepsji. W świetle nowych odkryć powinniśmy postawić sobie za cel, aby przebadać lepiej konopie w temacie ich wpływu na zdrowie mentalne — w tym przypadku choroby takie, jak depresja.

Czytamy w raporcie. Na sam koniec, Vigil wyciąga następujące wnioski:

Epidemii depresji nie widać końca, a ograniczenia w działaniu i poważne negatywne skutki uboczne konwencjonalnych antydepresantów sprawiają, że ludzie potrzebują dostępu do naturalnych, bezpiecznych i skutecznych leków —  konopie spełniają wszystkie trzy kryteria.

To chyba pierwszy raz w historii współczesnej medycyny, kiedy badacze uniwersyteccy w tak zdecydowany sposób wypowiadają się o pozytywnym wpływie marihuany na depresję.

A podaje to dalej Forbes.

Nic, tylko się cieszyć. Takie wiadomości oznaczają rychłe zmiany w skali globalnej. Miejmy nadzieję, że już niedługo coraz więcej krajów będzie dekryminalizowało i legalizowało konopie, bo każdy taki ruch uwalnia potencjał badawczy dla wykorzystania tej rośliny. Nadchodzą prawdziwe leki nowej generacji.

Więcej o marihuanie jako naturalnym antydepresancie napiszemy niebawem.

Więcej artykułów o marihuanie i jej pozytywnym wpływie na zdrowie: