BurgeryObiadPrzepisyRozpustaStoner żarcieWołowinaWytrawne ImperiumBurgery bulgogi z frytkami, czerwoną kapustą i kiszonezem

Każdego dopada czasem kryzys twórczy – jak się okazało, nie jesteśmy wyjątkiem. Przez tydzień nie mogliśmy wymyślić przepisu. Coś nam niby chodziło po głowie, coś tam smyrało te połączenia nerwowe, ale jak już prawie cały koncept był gotowy, to rzucaliśmy go w diabły i szliśmy piec pizzę. Aż tu nagle spadło na nas, niczym grom z jasnego nieba, jak miłość w Warsaw Shore… Burgery bulgogi. Z frytkami. I czerwoną kapustą. I kiszonezem!

Nie wiemy, czy też tak macie – ale my tak mamy – że  czasami burger jest super, cała kompozycja się zgadza, ale jednak ta sama sól i pieprz na kotletach to niekiedy za mało. W sensie, to w zupełności wystarczy, żeby burger był pyszny, ale pokusa wpuszczenia tam jeszcze więcej różnych smaków jest wielka – wiecie, jakiś sos sojowy, do tego imbir, czosnek i takie tam.

Niestety wielkie jest również ryzyko, że przy takiej zabawie położymy całą piękną teksturę mięska i będzie ono przypominało w środku placek z fast foodu, aniżeli gruby, soczysty kotlet.

I tu z pomocą przychodzi glazura na bazie koreańskiego sosu bulgogi. To jest sos dosyć ostry, orzeźwiający od imbiru, słony od sosu sojowego i podbijający delikatnie kwaskiem z octu ryżowego, dobitego olejem z prażonych ziaren sezamu. Cały trik polega na tym, że jak już mięso się dobrze obsmaży z wierzchu i zmieni kolor do połowy, zaczynamy je smarować glazurą i regularnie przewracać na drugą stronę, powtarzając całą czynność ok. 2 razy.

Przekonacie się sami, że to najlepsza metoda na otulenie burgera bombą smakową bez ingerencji w jego środek.

Jeśli zaś chodzi o dodatki, to polecieliśmy raczej klasyczną kombinacją, chociaż frytki w środku burgera raczej nie należą do klasycznych rozwiązań. Ach, właśnie, do frytek poleciała nam suróweczka z czerwonej kapusty zrobiona na delikatnie tajską modłę, tak więc mamy dwa poziomy chrupkości, ciut nadprogramowych węglowodanów i dziecięcą frajdę z pałaszowania burgera.

A teraz, uwaga, uwaga – zwłaszcza fani bekonezu – nadchodzi kiszonez, czyli majonez z sokiem z kiszonki. Jeśli chcecie pojechać po całości w koreańskim stylu, to do takiego majonezu wystarczy dorzucić sok z kimchi. My akurat nie mieliśmy na stanie, więc posłużyliśmy się sokiem z ogórków kiszonych, co też sprawdziło się zacnie. Zwłaszcza w połączeniu z wędzoną papryką, szczypiorkiem, czosnkiem i olejem sezamowym.

O, tak… Olej sezamowy to nasz nowy bardzo dobry przyjaciel. Skubany tak podkręca smak, że aż nam zaimponował.

Całość trzymają w ryzach nasze niezawodne maślane bułeczki – żeby nie było.


Do przygotowania burgerów bulgogi przydadzą się:


Przygotujcie śliniaki, upuśćcie trochę asertywności i zadzwońcie do swojego trenera personalnego, że siady to oczywiście, jak najbardziej, ale dzisiaj wyłącznie przy stole z mięsem. W końcu burgery bulgogi zasługują na 100% Waszej uwagi.

Składniki:

składniki na burgery bulgogi

Burgery bulgogi z kapustą, frytkami i kiszonezem:

420g zmielonej wołowiny (zawartość tłuszczu ok. 20% – antrykot, rostbef, karkówka)

60ml sosu sojowego

3/4 łyżki pasty gochujang

1 łyżka oleju sezamowego

2 małe ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę

1,5 łyżeczki imbiru

1,5 łyżeczki octu z białego wina

2 łyżeczki cukru

Maślane bułki do burgerów

Kiszonez (składniki poniżej)

Surówka z czerwonej kapusty (składniki poniżej)

składniki na kiszonez w misce

Kiszonez

200g majonezu

2 łyżki soku z kiszonej kapusty/kimchi/ogórków kiszonych

40g posiekanej dymki (jasno-zielone i białe części)

1 łyżeczka słodkiej papryki wędzonej

1/2 łyżeczki ostrej papryki

1 łyżeczka cukru

1 mały ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę

1 łyżka oleju sezamowegoskładniki na surówkę z czerwonej kapusty

Surówka z czerwonej kapusty:

0,5kg czerwonej kapusty, pozbawionej głąba i cienko pokrojonej

2 małe marchewki, starte na dużych oczkach

60ml soku z limonki

60ml octu jabłkowego lub ryżowego

2 łyżki sosu rybnego

2 łyżki brązowego cukru

Dodatkowo do podania:

Frytki

Chwila, moment, ogarnijmy ten chaos!

Zacznijmy od przygotowania tego, co powinno się przegryźć, zanim w ogóle pomyślimy o robieniu burgerów.

Na pierwszy ogień niech pójdzie surówka z czerwonej kapusty na nasze burgery bulgogi. Generalnie sprawa wygląda tak, że mieszamy z sobą sos rybny, sok z limonki, cukier i ocet.

Do takiej zalewy wkładamy kapustę wraz z marchewką i dokładnie mieszamy całość, można nawet rękami, coby się poczuć swojsko.

surówka z czerwonej kapusty

Tę surówkę najlepiej będzie przygotować dzień przed robieniem burgerów lub na minimum 4 godziny przed działaniem, żeby kapusta i marchewka zdążyły się zaprzyjaźnić z zalewą gdzieś w lodówce, w zamkniętym pojemniczku – jak romantycznie…

Drugi przed szereg wychodzi kiszonez. Tutaj też nie będziemy korzystać z fizyki kwantowej, ale średnia miska może się akurat przydać. Wrzucamy do naczynia wszystkie składniki kiszonezu, mieszamy je ze sobą, miskę zakrywamy i wkładamy ją do lodówki na czas przygotowania reszty.

kiszonez

Trzeci w kolejce jest sos/glazura bulgogi. W tym przepisie jest ogólnie dużo mieszania, więc nikogo nie zdziwi to, że trzeba będzie wymieszać w rondelku sos sojowy, pastę gochujang, cukier, czosnek, imbir, ocet ryżowy i olej z sezamu.

Następnie rondelek stawiamy na sporym ogniu i doprowadzamy naszą mieszankę do zagotowania.

zagotowany sos bulgogi

Sos na burgery bulgogi gotujemy na małym ogniu przez ok. 5 minut lub do momentu, aż spokojnie będzie oplatał łyżkę i nie będzie z niej tak łatwo spływał.

Skoro już prawie wszystko mamy gotowe, zajmiemy się sceną główną. Z mielonej wołowiny formujemy dwa równe kotlety, na środku których robimy kciukiem delikatne wgłębienie. Przyprawiamy burgery z obu stron solą i pieprzem i kładziemy je na mocno rozgrzanej patelni grillowej wysmarowanej delikatnie olejem,

burgery na patelni

Smażymy je na dużym ogniu ok. 2 minuty albo aż zmienią kolor do połowy. W tym czasie przewracamy kotlety na drugą stronę, smarujemy je po raz pierwszy glazurą bulgogi i kontynuujemy smażenie przez ok. 1 minutę.

burgery posmarowane glazurą

Ponownie przewracamy kotlety i smarujemy je sosem z drugiej strony. Taką przewrotkę wykonujemy jeszcze raz, po upływie kolejnej minuty, smarując wtedy burgery po raz ostatni. Jeśli chcemy uzyskać stopień wysmażenia „medium”, to przy takiej grubości mięsa potrzeba będzie na całe smażenie ok. 3-4 minuty.

gotowy burger bulgogi

My sobie jeszcze pozwoliliśmy wysmarować burgery bulgogi tą cudowną glazurą tuż przed ich układaniem na bułce – dla dodatkowego kopa.

A co z frytkami? Cóż, frytki najlepiej zacząć smażyć na jakieś 15 minut przed przygotowaniem kotletów – w TYM poradniku jest wszystko opisane, co należy zrobić, aby smażyć fryty jak Belg, Holender i Francuz po tańcu fuzji.

frytki w oleju

Teraz pora na zabawę w Boba Budowniczego. Przekrawamy bułki na pół i spód każdej z nich smarujemy cienką warstwą kiszonezu. Na nim układamy sporo surówki z czerwonej kapusty, frytki, a następnie kotlet w glazurze bulgogi. Górę bułki smarujemy z kolei grubą warstwą kiszonezu, przykrywamy nią burgera i dociskamy kompozycję, aby kiszonez seksownie zaczął spływać po mięsku.

burgery bulgogi

Może i ten cały „kryzys” twórczy był przydatny, bo wróciliśmy z podwójną mobilizacją, przy okazji której stworzyliśmy jednego z lepszych burgerów, jakiego kiedykolwiek mieliśmy przyjemnie testować w swojej kuchni, jak i w ogóle w całym życiu. Nawet jeśli jest to kompozycja, której nie da się zepsuć – w końcu komu nie śni się po nocach burger w azjatyckiej glazurze z frytkami,soczystą kapuchą i sosem majonezowym?

No właśnie…

podpis pod postem