Kiedy tabasco przestaje cieszyć, jalapeno można gasić pragnienie, a louisiana wywołuje pobłażliwy uśmiech, to znak, że czas włączyć do jadłospisu ostry sos habanero. Nie tylko kopie lepiej niż przyszłe dziecko Lewandowskiego, ale potarcie sobie oczu rękami zaraz po jego przygotowaniu stanowi wspaniały argument za tym, żeby w walentynki wybrać inną opcję niż „Ciemniejsze Oblicze Greya” w kinie.

Niektórzy ludzie dziwią się, co to za przyjemność jeść tak ostre rzeczy, że człowiek robi się czerwony na twarzy, na skroniach pojawia się pot, a spożycie wody przekracza rekomendowaną przez dietetyków dzienną normę.

Tego nie zrozumie ktoś, kto nigdy nie obcował z ostrym żarciem – może dlatego się dziwią i nie rozumieją. To takie piękne uczucie, kiedy smakujemy ostrej papryczki i zaraz po pierwszych wrażeniach oraz zachwytach rozpoczyna się piekiełko. Ono sobie trwa w najlepsze, często nieudolnie gaszone napojami gazowanymi, wodą, mlekiem i różnymi innymi płynami. Śmieje się nas kiedy chuchamy, dmuchamy i wystawiamy język. Kona z beki, jak widzi entuzjastów kapsaicyny maszerujących energicznie z jednego kąta pokoju do drugiego.

A potem piekło się kończy…

Na jego miejsce przychodzi niewypowiedziana ulga, zarówno psychiczna jak i cielesna objawiająca się uczuciem lekkości, szczęścia i nieśmiałą gęsią skórką – ale i ona nie trwa długo. Zastępuje ją bowiem pragnienie kolejnego łyku ostrego sosu, pomimo stuprocentowej świadomości konsekwencji tak zuchwałego czynu.

I tak koło się zamyka.

Druga sprawa to taka, że ludzie słysząc „ostry sos” mają przed oczami same papryczki – nic bardziej mylnego. Może nie wrzucamy do garnka całego bukietu warzyw, ale korzystamy z tych, które pozwolą wyciągnąć z habanero to, co najlepsze i podkręcić ich smak do absolutnego optimum. Mowa oczywiście o marchewce, cebuli i czosnku

Nie należy również zapominać o limonce i occie winnym, a także odrobinie soli himalajskiej – to będą nasze przyprawy. Do tego woda, aby odpowiednio rozrzedzić sos habanero i niezbędny sprzęt, który znajdziecie poniżej.


Do przygotowania ostrego sosu habanero przydadzą się:


Lecimy do kuchni i zabieramy się za gotowanie najlepszej na świecie wersji sosu habanero.

Składniki (na ok. 300-ml butelkę):

składniki na ostry sos habanero

Ostry sos habanero:

8 poiekanych papryczek habanero (pozbawionych nasion)

1 posiekana marchewka

1 posiekana cebula

2 drobno pokrojone ząbki czosnku

Sok z jednej limonki

70ml octu z białego wina

1 łyżeczka oliwy

4 łyżki wody + więcej do rozrzedzenia sosu

sól do smaku

Pali się, ale na języku. Popiję, pochodzę i przejdzie.

W rondelku rozgrzewamy oliwę na średnim ogniu i wrzucamy do środka marchewkę. Podsmażamy ją tam ok. 5 minut, cały czas mieszając w miarę energicznie, aby ani garnek, ani marchew się nie przypaliły – kluczowe jest, aby ogień był średni; inaczej możemy nie nadążyć z mieszaniem.

Po upływie wymaganego czasu dodajemy cebulę wraz z czosnkiem i przesmażamy całość równie długo, nie przerywając mieszania.

marchewka przesmażona z cebulą i czosnkiem

Przesmażone warzywa zdejmujemy z ognia i przenosimy je do malaksera. W nim ląduje też papryczka habanero oraz woda. Miksujemy całość, aż składniki stworzą jednolitą pastę. Następnie wlewamy ocet i sok z limonki, po czym miksujemy jeszcze chwilę.

Powstały, gęsty sos przenosimy z powrotem do rondelka i tam rozrzedzamy je wodą do pożądanej konsystencji – chodzi o to, żeby sos habanero był płynny jak większość ostrych sosów w szklanych buteleczkach (patrz tabasco). Ustawiamy garnek na małym ogniu, doprawiamy sos solą i doprowadzamy go do wrzenia. Tam trzymamy go 5 minut. Po zdjęciu z ognia sos możemy dodatkowo zblendować, a następnie przejść do jego klarowania.

W celu uzyskania czystego sosu, przelewamy go przez sitko do miski. Pozostały miąższ przecieramy przez sito, dociskając bardzo mocno, aby wycisnąć z niego jak najwięcej płynu.

klarowany sos habanero

Po wystudzeniu sosu habanero do temperatury pokojowej możemy go już przelać do butelki i trzymać w lodówce.

ostry sos habanero

Zdziwienie, szok, niedowierzanie i zachwyt są podyktowane kolorem, który udało się uzyskać przy ekstrakcji sosu habanero. Jest on niesamowicie nasycony, natomiast w smaku… Oj, w smaku to jest totalnie fenomenalne piekielne niebo – i to jest akurat oksymoron, który jak najbardziej ma sens. Zwłaszcza jeśli porównamy go z jego kupnym odpowiednikiem – zwróćcie uwagę na barwę:

porównanie sosów habanero

Po lewej mamy egzemplarz sklepowy, natomiast w miseczce po prawej widnieje nasz wyrób. Dodamy od siebie tylko, że 150ml sklepowego sosu kosztuje ok. 15 PLN, natomiast biorąc pod uwagę łączne koszta wszystkich składników, na nasz wydaliśmy 10 PLN, przy czymy wyszło z tego 300ml.

Cytując Google Translatora – Wy robicie matmę.

podpis pod postem

 

 

 

Buchnij sobie ten przepis!
Składniki
Ostry sos habanero
  • 8 poiekanych papryczek habanero pozbawionych nasion
  • 1 posiekana marchewka
  • 1 posiekana cebula
  • 2 drobno pokrojone ząbki czosnku
  • Sok z jednej limonki
  • 70 ml octu z białego wina
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 4 łyżki wody + więcej do rozrzedzenia sosu
  • sól do smaku
Wskazówki
  1. Rozgrzej w rondelku oliwę.
  2. Dodaj marchewkę i przesmażaj ją na średnim ogniu przez ok. 5 minut, cały czas mieszając.
  3. Dodaj cebulę z czosnkiem i powtarzaj to samo, również przez 5 minut, nie przerywając mieszania.
  4. Zdejmij garnek z ognia i przenieś podsmażone warzywa do malaksera.
  5. Dodaj wodę, habanero i miksuj, aż ze składników powstanie pasta.
  6. Dodaj sok z limonki oraz ocet, po czym miksuj ponownie przez chwilę.
  7. Przenieś gęsty sos z powrotem do garnka i postaw go na małym ogniu.
  8. Rozrzedź wodą do konsystencji klasycznego sosu ostrego (np. tabasco).
  9. Doprowadź sos do wrzenia.
  10. Odczekaj 5 minut.
  11. Zdejmij rondelek z ognia i przelej sos do miski przez sitko.
  12. Przecieraj pozostały na sitku miąższ, żeby wydobyć z niego jak najwięcej sosu.