Reese’s, ach Reese’s — czemuż wy jesteście Reese’s?! Takim oto literackim zawołaniem staramy się zrozumieć fenomen tej konstrukcji kulinarnej. W sumie to nie ma co się zastanawiać, bo kto raz spróbował czekolady z masłem orzechowym (i to jeszcze w formie petitkowych babeczek), ten już doskonale wie, dlaczego ludzie wariują na ich punkcie.

Jeszcze więcej osób wariuje z powodu ceny, jaką dystrybutorzy Reese’s wołają sobie za małą paczkę czekolady z masłem orzechowym, podczas gdy w innych miejscach w Europie, płaci się za nie tyle, co za zwykłe draże.

I w tym momencie wchodzą Stonerchefowie, cali ubrudzeni czekoladą, z buziami zaklejonymi masłem orzechowym — i przepisem na domowe Reese’s, które są lepsze od kupnych pod każdym względem.

Składu, smaku, rozmiaru, ceny — absolutnie pod każdym.

Musicie bowiem wiedzieć, że na domowe Reese’s składa się jedynie czekolada mleczna, masło orzechowe i cukier puder, bez pozostałych dodatków, których w jedzeniu nie musi być. A skoro nie musi, to po co przepłacać? Tak można by rzec, parafrazując popularne hasło reklamowe jednego z proszków do prania.

Jak już ogarniecie, że przepis na domowe Reese’s jest prosty niczym linia prosta, to nigdy więcej nie przyjdzie Wam do głowy wydać hajsu na te kupne. Bo skoro w domu można lepiej, łatwiej, smaczniej, zdrowiej i taniej, to wybór wydaje się wręcz oczywisty.

Nie mówiąc już o wymownych spojrzeniach ekspedientek. Wiecie, tych spojrzeniach spod znaku „człowieku, puchu marny, przecież za to można nakupić kilogram salcesonu babuni w markiecie”.

Chodźcie z nami do kuchni i zobaczcie, jakie domowe Reese’s są banalne.

Do przygotowania Reese’s przydadzą się:

  • papierowe papilotki do pralinek,
  • nóż szefa kuchni,
  • rondelek,
  • szpatułka,
  • dwie miski,
  • łyżeczka.

Składniki (na ok. 22 sztuki)

Domowe Reese’s:

340g czekolady mlecznej + 30g masła orzechowego (do bazy czekoladowej)

260g masła orzechowego

120g cukru pudru

1/2 łyżeczki soli

Zwyczajne niezwyczajne

Bierzemy rondelek do rąk, dolewamy do niego odrobinę wody, żeby miało co parować, doprowadzamy wodę do zagoowania, a następnie kładziemy na rondlu miskę i dodajemy do niej czekoladę mleczną wraz z masłem orzechowym.

Mieszamy to wszystko ze sobą i podgrzewamy w kąpieli wodnej do momentu uzyskania jednolitej i gładkiej masy.

Kiedy już baza do naszych domowych Reese’s będzie gotowa, studzimy ją przez chwilę, aby nieco zgęstniała — mniej więcej do takiego stopnia, żeby później przyjemnie oplatała nasze papilotki.

Podczas gdy baza się studzi, my możemy sobie przygotować masę orzechową, co polega z grubsza na wymieszaniu z sobą masła orzechowego, cukru pudru i soli. Możemy to zrobić przy użyciu widelca lub trzepaczki; co kto lubi.

Wracamy do bazy na Reese’s. Nabieramy sobie łyżeczkę roztopionej czekolady z masłem orzechowym, po czym wykładamy ją na papilotki i rozsmarowujemy po nich tak, żeby każda krawędź była pokryta czekoladą — i siup, do lodówki.

W lodówce nasze papilotki spędzają ok. 30 minut, aby czekolada stężała.

Po tym czasie nabieramy łyżeczką masę orzechową, kulkujemy ją w dłoniach i umieszczamy w papilotkach z czekoladą, dociskając nadzienie do dna i wyrównując je z wierzchu.

Ostatnim krokiem będzie rozprowadzenie czekolady po wierzchu naszych Reese’s i włożenie ich do lodówki, aby tam ostatecznie stwardniały.

Kiedy to nastąpi, możemy się zająć konsumpcją. Natomiast wszystkie Reese’s obowiązkowo przechowujemy cały czas w lodówce.

Z całego przepisu wyszły nam 22 mini babeczki, przy czym każda z nich jest tak sycąca, że jedna sztuka wystarcza na porządną kontrę po każdym posiłku. Tak akurat, ku zdrowotności, po trzy Reese’s na dzień.

A samo ich „rozbieranie” z czekolady jest równie przyjemne, jak robienie tego z delicjami, czy ptasim mleczkiem — z tą różnicą, że domowe Reese’s są jakieś milion razy smaczniejsze.

Teraz już macie wszelkie narzędzia do tego, żeby sprawić sobie małą i jednocześnie wielką przyjemność.

Smacznego!

podpis pod postem