PrzepisySosy i dipyWytrawne ImperiumSos BBQ na wędzonej śliwce z dodatkiem brandy

Tego po prostu nie można było dalej odwlekać. Marzył nam się sos BBQ na wędzonej śliwce, który posiadałby taką piękny, autentycznie ciemno-bordowy kolor bez żadnych zbędnych barwników. Wiecie, tylko śliwki, my i trochę papryczek chipotle, bo czymś tę niewątpliwie dymną słodycz węgierek trzeba przełamać.

Sos BBQ na wędzonej śliwce – taki bardzo bliski naszym oczekiwaniom – mieliśmy okazję spróbować na drugim w tym roku „Żarciu na Kółkach”, gdzie w foodtrucku „Makaroniarze” zostaliśmy nakarmieni taką pełnotłustą kanapką z karkiem wieprzowym z dodatkiem marynowanej kalarepy, pikli z ogórka, majonezu wasabi, no i właśnie śliwkowego sosu BBQ.

Celowo użyliśmy określenia „bardzo bliski”, ponieważ brakowało nam w tym sosie aromatu wędzonych śliwek, który mógłby ten fenomenalny kark z dodatkami przenieść w zupełnie inny wymiar. Wybieraliśmy się więc po ten produkt kilkanaście razy, ciągle odwiedzając inne sklepy – zarówno mniejsze, jak i te wielkopowierzchniowe – ale za każdym razem wracaliśmy z podróży z pustymi rękami. Słowem, porażka, szok i niedowierzanie.

Potem dotarło do nas, że nasze czyny nadają nam znamiona podręcznikowych głupków, bo oczekiwaliśmy innego efektu, próbując rozwiązać problem tą samą metodą. Nobel w dziedzinie naiwności zagwarantowany. Na szczęście są Internety.

wędzone śliwki

Wyszukiwanie w Google to jak łapówka w publicznej służbie zdrowia. Normalnie nie możesz się doczekać na wizytę, a tu rach, ciach i po sprawie. Zamówienie złożone, paczucha przyjechała, pół kilo wędzonych śliwek gotowe, żeby dostarczyć nam spełnienie – czy można chcieć czegoś więcej?

Można. Brandy, whisky, burbon lub inny ‚szlachetny’ perfum.

Alkohol jest nieoceniony w przygotowywaniu sosów na bazie owowców. Dlaczego?

Jeśli posiadacie w swoich barkach cokolwiek więcej niż Czerwonego Jasia albo spirytus, to otwórzcie szczelnie zamkniętą butelkę takiej starszej whisky, a oprócz woni alkoholowej na pewno wyczujecie te bardziej subtelne aromaty wynikające z dodatków, które zostały użyte do wyrobu takiego napoju, lub z metody jego dojrzewania. W przypadku whisky będzie to zazwyczaj karmelowa nuta i aromat palonego drewna.

Dzieje się tak dlatego, że cząsteczki alkoholu są  niestabilne, a co za tym idzie, bardzo szybko unoszą się w powietrze, a dzięki łączeniu się z cząsteczkami wody są w stanie przenosić wszelkie inne zapachy zawarte w płynie.

To dlatego właśnie przygotowywanie sosów, które zawierają w sobie owoce (w naszym przypadku śliwki), zyskuje na wartości, jeśli dodamy do niego np. 20 ml whisky, brandy lub burbonu. Alkohol wyciąga z owoców zapach i poprzez swoją nośność przekazuje ten aromat do naszych nozdrzy, wzmacniając ogólne doznania smakowe – w końcu smaki czujemy w dużej mierze przez nos. Powinniśmy jednak pamiętać, że w przypadku takiego przetwórstwa, alkohol nie powinien stanowić więcej niż 5% produktu, bo inaczej go zdominuje i – jak to Siara powiedział – cały mysterny plan w pizdu.

Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to skończymy z wyśmienitym sosem BBQ na wędzonej śliwce, jakiego raczej nie uświadczycie w większości knajp, nie mówiąc już o plastikowych gotowcach. Dla ciekawskich od razu informacja – alkohol nigdy nie wyparowuje w 100 procentach z potrawy i zawsze zostawia w niej swoje mikro ilości. Wszystko zależy od techniki gotowania, począwszy od flambirowania – gdzie w potrawie zostaje ok. 75% użytego alkoholu – aż po powolne gotowanie/pieczenie, podczas którego z kolei zostaje nam jedynie 5% tego płynu. Tak czy inaczej, ta mikro-nuta zawsze będzie pełnić rolę mostu pomiędzy zmysłem węchu i smaku.


Do przygotowania sosu BBQ na wędzonej śliwce przydadzą się:

  • rondelek,
  • szpatułka,
  • malakser z blenderem,
  • butelka lub słoik – do zamknięcia sosu.

Jeśli chodzi o rodzaj alkoholu, to akurat mieliśmy brandy, które marnuje się od roku z racji tego, że jesteśmy zupełnie niepijący, więc darowaliśmy sobie wojaże po monopolowych. Brandy nadaje całości dość wyrazistego charakteru – nie jest to ostrość ani coś, co można by sztywno sklasyfikować pod kątem wrażeń. Po prostu czuć przyjemną moc. Jeśli kładziecie większy nacisk na słodycz lub nuty wanilii, to polecamy skłonić się ku whisky i burbonom.

Do garów! A właściwie to do jednego gara.

Składniki:

składniki na sos bbq na śliwce

Sos BBQ na wędzonej śliwce:

200g wędzonych śliwek

200g ketchupu (u nas Heinz)

2 papryczki chipotle

1 łyżka melasy lub miodu

200ml wody

20ml brandy

Od razu czuć święta

Tak właśnie jest – wędzone śliwki zalane wodą i wrzucone do garnka zaczynają pachnieć bardzo znanym i nieco kontrowersyjnym świątecznym kompotem z suszu. My tam lubimy.

W każdym razie – coby nie przedłużać – kładziemy garnek na kuchence, po czym umieszczamy w nim śliwki wraz z papryczkami chipotle, a całość zalewamy wodą.

śliwki i chipotle z wodą w garnku

Gotujemy to pod przykryciem na małym lub średnim ogniu, do momentu, w którym śliwki zrobią się miękkie. Powinno nam to zająć ok. 15-20 minut.

zagotowane śliwki z chipotle

W tym momencie możemy już dodać ketchup oraz miód/melasę, a na końcu rzucić 20ml brandy lub preferowanego mocnego alkoholu (byle nie wóda – tam nie ma ładnych aromatów) i wymieszać wszystko dokładnie.

ketchup i melasa dodane do sosu

Ponownie doprowadzamy sos do zagotowania na małym ogniu, czekamy aż zapach brandy przestanie być wyczuwalny, po czym zdejmujemy rondelek z ognia i studzimy nasz sos BBQ na wędzonej śliwce.

Po wystudzeniu miksujemy go na gładką masę przy użyciu blendera albo w malakserze.

gotowy sos BBQ zblendowany sos BBQ

Kropką nad „i” będzie doprawienie sosu szczyptą lub dwiema umiarkowanymi szczyptami soli – najlepiej robić stopniowo próbę smaku, aż wyjdzie nam to idealnie. Gdyby okazało się, że sos jest zbyt gęsty, dodajemy więcej wody, trzymamy go jeszcze odrobinę na ogniu i mieszamy przez ten czas – najlepiej trzepaczką.

sos BBQ na wędzonej śliwce sos BBQ na wędzonej śliwce sos BBQ na wędzonej śliwce sos BBQ na wędzonej śliwcesos BBQ na wędzonej śliwce

Sos możemy zabutelkować lub zamknąć szczelnie w słoiku i wstawić do lodówki na ok. godzinę, żeby się przegryzł. Przechowujemy go również w lodówce – wytrzyma spokojnie do miesiąca.

Wy za to nie wytrzymacie pewnie tygodnia i okaże się, że przemysł wędzarniczy nagle bardzo rozkwita, zwłaszcza wśród owoców.

podpis pod postem