KolacjaMięsoObiadPrzepisyRozpustaStoner żarcieWołowinaWytrawne ImperiumSteki z sosem serowym, chipsami tymiankowymi i surówką z kiszonego ogórka

Dzisiaj będzie rozprawa o pięknym mięsie, a konkretnie o naszym nowym źródle wołowiny, w której jesteśmy zabujani do szaleństwa, bo taka jakość mięsa (w takiej cenie), to rzecz dość rzadko spotykana dzisiaj. A z takiego kawałka wołowiny nie wypada wręcz nie przygotować steków, dlatego dzisiaj smażymy steki z sosem serowym w towarzystwie chipsów tymiankowych i surówką z kiszonych ogórków.

Dobrze odchowana wołowina, wykarmiona naturalnie, to skarb dla podniebienia i zdrowia, a jej marmurkowe przerosty tłuszczu – swoją drogą, oznaka dobrego odżywienia krowy – uruchamiają ślinianki wraz z wyobraźnią, która podkręca w głowie dźwięk apetycznego skwierczenia do absolutnego maksimum.

Kiedyś, jak jeszcze dinozaury chodziły po Ziemi, zaopatrywaliśmy się w wołowinę na naszym lokalnym bazarku, bo była większa konkurencja między sprzedawcami, a co za tym idzie, każdego obowiązywały jakieś standardy. Teraz, gdy bazarek wykurzyło budujące się metro i zostało kilka budek, właściciele poczuli „monopol” i jakość mięcha poleciała na łeb, na szyję.

Doszło do tego, że nawet nasze koty zaczęły na nie kręcić nosem – a to już oznacza, że jest naprawdę źle.

Niewiele myśląc, postanowiliśmy, że pora przestać prokrastynować z podróżą, do której przymierzaliśmy się od dawna, tj. z wyprawą na Hale Mirowskie, na których tyłach mieści się legendarny bazar.

A tam… Tam można kupić dosłownie wszystko.

Nam na razie chodziło tylko o wołowinę i coś nas w niewytłumaczalny sposób zawiodło do – z pozoru – dosyć skromnej budy, w której mięsko sprzedaje Pani Ela.

Powiadamy Wam, Pani Ela na Bazarze Mirowskim ma taką wołowinę, że krowa nie siada.

Teraz tak sobie myślimy, że to wzrok nas ściągnął, ponieważ Pani Eli niesamowicie dobrze patrzy z oczu.

Ale do rzeczy!

Jakoś tak się fartownie złożyło, że Pani Ela jest technologiem żywienia, ale wiecie, taką panią technolog, która miast patrzeć, co tam można wstrzyknąć, żeby mięsko szybciej rosło, zajmuje się krzepieniem mądrej choć porzuconej maksymy: mięso i tłuszcz wołowy z krówki karmionej trawą nas uratuje.

Podoba nam się też to, co nam powiedziała o dzisiejszym jedzeniu: w czasach, kiedy sama gleba jest już nieźle skażona, dbanie o to, aby chociaż pożywienie dla zwierząt było bardzo wysokiej jakości jest niesamowicie ważne – bo wtedy te zwierzęta są pożywne dla nas.

Dlatego zawsze będziemy wspierać lokalne hodowle i sprzedawców, a nie mięso z fabryki, które z pożywieniem ma niewiele wspólnego.

W każdym razie…

U Pani Eli można kupić absolutnie każdy kawałek wołowiny i wieprzowiny. Kiedy prosimy o mięso na burgery, Ona mieli do antrykotu dodatkowy tłuszczyk, żeby ten był jeszcze soczystszy – anioł, nie kobieta!

Ale absolutnym hitem jest jej wołowina z części krzyżowej sezonowana na mokro. Żeby nie było, że jesteśmy gołosłowni:

kawał wołowiny

Więcej chyba nie musimy pisać. W takim kawałku jest całe bogactwo smaku, wysokiej jakości białka, dobrych tłuszczów zwierzęcych, witamin i minerałów, nie mówiąc już o tym, że można nad nim stać i się na nie gapić godzinami – tak apetycznie wygląda.

To co, robimy steki?

Jasne!

Jak już pisaliśmy, to będą steki z sosem serowym (!!!*), chipsami z dodatkiem tymianku i czosnku oraz surówką z ogórków kiszonych, pomidora i cebuli.

Chciałoby się rzec – prawie klasyka. Z delikatnym elementem „profanacji”, jak nas oświecono na Insta.

* Po opublikowaniu zdjęcia steków z sosem serowym na Instagramie, dostaliśmy kilka wiadomości, że to jest profanacja, bo sos serowy zdominuje smak delikatnego mięska; że steka to tylko solą i pieprzem, ewentualnie łezką wzruszenia skapniętą z policzka na patelnię – ale broń boże, nic więcej, nu nu nu! Argentyńczycy, Teksańczycy, Meksykanie i Pigmeje to by w gacie narobili ze strachu, gdyby zobaczyli coś takiego. Nasze rozwiązanie tego problemu – wyhodować większe jaja i otworzyć głowę na nowe smaki, a nie odmawiać sobie przyjemności, bo „tata, a Marcin powiedział”.

Zanim więc spolaryzowani tradycjonaliści zaczną wysyłać patenty na przygotowanie potraw, pozwolicie, że damy Wam odrobinę wolności i rozpusty w jednym.

Jeśli jesteście zaprawieni w stekowych bojach, to ten przepis będzie dla Was jazdą na rowerze po holenderskich ścieżkach rowerowych.

Jeśli natomiast będzie to Wasza inicjacja, sugerujemy najpierw zajrzeć do naszego

MILUSIŃSKIEGO PRZEWODNIKA PO SMAŻENIU STEKÓW

A teraz szybki rzut okiem na wymagania sprzętowe gry w steki:


Do przygotowania steków z sosem serowym przydadzą się:


Do boju!

Składniki:

mięso na steki

Steki:

Kawał wołowiny sezonowanej na mokro (z części krzyżowej)

sól i pieprz do przyprawienia mięsa

2 ząbki czosnku

Masło

składniki na surówkę z ogórków kiszonych

Surówka z ogórków kiszonych:

2 ogórki kiszone

1/2 cebuli

1 pomidor malinowy

Dodatkowo:

Sos serowy

2 spore ziemniaki

sól, pieprz, suszony czosnek, tymianek i cukier (według uznania)

Olej rzepakowy (do smażenia)

Dzięki Ci, Panie, po stekroć

Zacznijmy od tego, co można przygotować z wyprzedzeniem (kolejność celowa)

Chipsy

Ziemniaki obieramy, myjemy, kroimy cienko na mandolinie i wkładamy do miski, którą zalewamy lodowatą wodą. Surowe chipsy odstawiamy na ok. 30 minut, a potem odsączamy je na ręczniku papierowym.

Sałatka z ogórków kiszonych

Poziom trudności: składanie długopisów.

Kroimy wszystkie składniki w kostkę, mieszamy razem w misce i doprawiamy solą z pieprzem, po czym przykrywamy miskę i wstawiamy surówkę do lodówki, aż składniki się przegryzą.

surówka z kiszonych ogórków

Lecimy dalej.

Sos serowy

Sos przygotowujemy zawczasu z TEGO przepisu. Na naszym Instagramie znajdziecie też przepis w formie wideo – jest w wyróżnionych relacjach. Odstawiamy go na czas przygotowania mięsa, ale niech odpoczywa sobie w temperaturze pokojowej; potem i tak trzeba go będzie podgrzać, żeby nieco się rozrzedził przed polaniem steków.

Mięso

Wołowinę kroimy na steki grubości ok. 3 cm.

stek surowy

I to właściwie tyle, jeśli chodzi o część przygotowawczą. Teraz możemy już przejść do sedna.

Która godzina? Godzina smażenia!

Rozgrzewamy patelnię grillową tak, aż zacznie delikatnie się dymić.

Steki posypujemy grubo zmieloną solą i pieprzem z każdej strony, po czym kładziemy je na dnie patelni.

Na naszym celowniku znajduje się stopień „medium”, a zatem steki smażymy łącznie ok. 6 minut, przewracając je co minutę na drugą stronę.

stek zgrillowany z jednej strony

Mniej więcej w połowie smażenia dodajemy czosnek i „smyramy” nim mięso, żeby przejęło jego zniewalający aromat. Następnie, po ok. minucie, dorzucamy 1 łyżkę stołową masła (dość solidną) i rozpuszczamy je na patelni, podlewając nim steki z wierzchu przy użyciu łyżki.

Pod koniec smażenia łapiemy za szczypce i obsmażamy boki każdego steka, aby zamknąć go do końca, kontynuując podlewanie masełkiem.

Jeśli mamy dobre wyczucie czasu, to równolegle ze stekami smażymy chipsy. Jak już odsączymy ziemniaki, mieszamy je z tymiankiem, cukrem, czosnkiem, solą i pieprzem (tak, żeby przyprawy pokrywały chipsy – część może odpaść podczas smażenia).

Ziemniaki smażymy w głębokim oleju na dwa razy; pierwszy raz w temperaturze ok. 130 stopni; drugi, kiedy temperatura osiągnie 160 stopni. Pierwsze smażonko ma nam podgotować ziemniaki i nieco je zarumienić, a drugie nadać im chrupkość oraz piękny, złocisty kolor.

smażone chipsy

Mięso przenosimy na talerze, posypujemy je jeszcze odrobiną soli, polewamy sosem serowym, a obok kładziemy chipsy wraz z surówką z kiszonych ogórków.

steki z sosem serowym steki z sosem serowymsteki z sosem serowym

Pani Ela zapewniała nas, że jej sezonowana wołowina rozpływa się w ustach jak masełko. Miała rację, bo średnio-wysmażony stek z tego kawałka mięsa dokładnie tak się zachowuje. Do tego jest chrupiący z wierzchu, idealnie doprawiony, a przy okazji jemy go w towarzystwie sosu serowego, nieocenionego nośnika smaku.

Dodajmy do tego orzeźwiającą surówkę z ogórków kiszonych i mamy obiad idealny z terapią odżywczą w jednym.

podpis pod postem