DróbKolacjaMięsoObiadPrzepisyRozpustaStoner żarcieWytrawne ImperiumZupyGrażyny w kosmosie: zupa z masła orzechowego ze stripsami z kurczaka, popcornem i granatem

Tej nocy Grażyna miała bardzo mgliste wizje – w każdym razie nie można tego było nazwać snem. Czuła, że przeciąga się w czasoprzestrzeni i w jednym miejscu widzi, jak w garnku gotuje się zupa z masła orzechowego, a nad przezroczystym sufitem latają rozmaite sondy i krążowniki. Zdawało jej się, że gdzieś w pomieszczeniu obok Gordon Ramsay krzyczy na kogoś, że „takiego gówna to się nawet na Marsie nie powinno podawać”, lecz wszystko nagle ucichło, a Grażynka stanęła twarzą w twarz z dwoma mężczyznami w białych kombinezonach. Nie mogła dłużej wytrzymać – strach zrzucił ją z łóżka o 4:20 nad ranem.


Warszawa, październik, rok 2024


To pierwszy raz od niepamiętnych czasów, kiedy coś zbudziło ją przed alarmem, na który zawsze miała ustawione „Przez twe oczy zielone”. Jeszcze raz rzuciła okiem na smartfona, a gdy udało jej się odblokować ekran, zobaczyła uśmiechniętego Alanka (drugiego synka Dżesiki), całego umazanego w kaszce i przyciskającego do skroni rzodkiewkę Żanetę. Cały czas mam dla kogo żyć – pomyślała.

Grażyna powłóczyła leniwym krokiem z sypialni. Janusz jeszcze spał jak zabity po tym, jak Lewandowski strzelił 20 goli w meczu z Brazylią i z Kaźmirzem balowali do późnej nocy – szkoda gadać, pijak zasrany by do pośredniaka w końcu poszedł, a nie…

Była druga niedziela miesiąca, więc nikt dzisiaj nie handlował. Można było w spokoju pójść do kościoła i pomodlić się o mniejsze kolejki w galeriach w sobotę, a potem przygotować coś szalonego na obiad. Grażka dawno nie miała weny do gotowania, właściwie cały jej zapał zaczął sukcesywnie maleć po powrocie z Chicago, kiedy wraz z Haliną częstowały prezydenta Trumpa pierogami z pulled porkiem i krążkami cebulowymi w piwnym cieście. Do dziś wzrusza się na samo wspomnienie, kiedy prezydent – zanim jeszcze wsiadł do swojego Hair Force One – poklepał obie kobity po ramieniu i powiedział:

Great pierogis, Grażyna, thank you. Thank you so much, Grażyna. Thank you, thank you, you’re great. You’re beautiful. You’re THE best Grażyna of all… Grażynas… in the world!

Nigdy nie czuła się tak doceniona jak wtedy. To całe USA to jednak zupełnie inna rzeczywistość. Ludzie jacyś tacy pouśmiechani, każdy dobrze Ci życzy, nikt nie wie, gdzie jest Polska… Czysta idylla. Zresztą, każdy powrót do Polski przyprawiał ją o migreny i ciche tygodnie spędzane na przeglądaniu Pudelka i pisaniu hejterskich komentarzy. Praktycznie pół życia ma już za sobą, dzieci prawie odchowane – Sebek podobno pracuje w sprzedaży i nieźle mu idzie, tylko co chwila ma nowy telefon służbowy, ale nie wnikam – odrzuciła od razu wszelkie negatywne myśli. Dżesi jest samozatrudniona w Wyższej Szkole Robienia Hałasu i postanowiła poświęcić się rodzinie, a Janusz… Ach, gdzie Ci mężczyźni! To już nie był ten sam facet z eleganckim wąsem i przyciemnianymi okularami z kina samochodowego. Czas zrobił swoje i teraz nie wiadomo, które z nich jest w ciąży, on wykazuje zero inicjatywy w czymkolwiek, a Grażyna musi codziennie śnić o tym piosenkarzu z filmiku z Jutuba, któremu mogła by wyszeptać do ucha: „oooh, you touch my talala…”

Potrzebuję zmiany – pomyślała, a łza pociekła jej po popękanych naczynkach krwionośnych.

Wtem, w przedpokoju zadzwonił telefon. Wiadomo, stacjonarki już dawno wyszły z mody, więc nikt nie będzie dzwonił do niej w niedzielę – i to jeszcze w taką, w którą się nie handluje – i nie będzie wciskał zaproszeń na pokaz garnków z zastygłej lawy. Poza tym, na zegarze była dopiero szósta, a o szóstej to jeszcze nawet remontów nie robią na górze. Dziwne…

Mimo kompletnego braku pojęcia o tym, kto może czyhać po drugiej stronie słuchawki, Grażyna zebrała się w sobie i na wpół ziewając, zapytała jak to miała w zwyczaju.

  • Czego?
  • Mrs. Grażyna?
  • No Grażyna, Grażyna przecież, a kto ma tu mieszkać – warknęła już poirytowana jak na wieść o wycofaniu Crocsów z promocji w dyskoncie.
  • Mrs Grażyna, after President Trump tasted your magnificent pierogis, he saw a great potential in you. Therefore, we’re proud to announce that you’ve been chosen a Cook in Chief in our next Nasa project, namely in our very first journey to Mars.
  • Co? Nie rozumie, po polsku nie umisz?
  • Mrs. Grażyna, we…
  • Co mys, co mys karwasz, mówię, że nie rozumie. Zara, syna dam. SEBEK!!!

Sebek umiał angielski w stopniu komunikatywnym – tak przynajmniej miał napisane w CV, kiedy Grażyna zobaczyła, że jakaś lampa bez klosza na nim stoi i postanowiła poczynić małe porządki w pokoju syna. Z gniazda młodego słychać było ciężkie brzmienie, jakieś teksty o sianie i pozdrawianiu kanara – nie po angielsku w każdym razie. Chłopak wszedł do przedpokoju niczym Jan III Sobieski do namiotu przed rozbiciem Imperium Osmańskiego i zapytał, jak to miał w zwyczaju:

  • Czego?
  • Jakiś gamoń dzwoni i mówi coś po amerykancku o Trampie, jakimś NASA i Marsie.

Jeśli chodzi o USA, to Sebek był wielkim fanem – odziedziczył to w genach po matce. Trumpa widział parę razy na memach, ale dobrze znał kilka płyt Nasa, z tym że nie pamiętał, aby ten coś nagrywał z Bruno Marsem. W każdym razie, niewiele myśląc – jak zwykle zresztą – wyciągnął rękę z kiermany i chwycił za słuchawkę.

Rozmowa nie trwała zbyt długo, a Grażyna nie mogła wyjść z podziwu, że tyle mamy wspólnego z braćmi zza Oceanu. Nie wiedziała, że po angielsku też powtarza się co drugie słowo „kurwa”, ale bardziej niż ten niuans lingwistyczny, jej uwagę przykuł niemrawy wyraz twarzy syna.

  • Co się stało, Sebuś?
  • Matka… źle jest.
  • Jak to źle, synek?
  • No normalnie źle, matka… Na Marsie będziesz gotować. Za dwie minuty będą tu po Ciebie jacyś ludzie.

Grażyna nie zdążyła jeszcze połączyć w głowie wszystkich faktów, a nawet faktów po faktach, a do drzwi ktoś już pukał. Krzyczeli coś o NASA, FBI, CIA, KFC, ale z fast foodów kojarzyła tylko ten ostatni.

Otworzyła drzwi. O nic nie pytali.

Kobieta obudziła się we wnętrzu luksusowego samolotu, a na pokładzie dostępne były wszelkie dobra tego świata. Figurka matki boskiej i najnowsza gazetka z ciekawostkami z życia papieża, przepisy na ciasta Siostry Bernardetty, a na płytach „Stawka większa niż życie” i „Alternatywy 4” w 4K HD. Jezus maria, gdyby Stary to widział… to by meblościankę wyrzucił przez okno razem z godnością.

Tym razem w kabinie towarzyszył jej tłumacz. Teraz już wszystko było jasne. Pierogi Grażyny i Haliny zrobiły takie wrażenie na prezydencie, że postanowił zrobić z jednej z nich szefa kuchni przed pierwszą w historii ludzkości próbą kolonizacji Marsa. Dowiedziała się, że oprócz niej na pokładzie statku i na stacji docelowej znajdzie się Magda Gessler i Gordon Ramsay, natomiast trzeci uczestnik załogi kuchennej mającej zarządzać całą armią kucharzy pozostawał niespodzianką.

Do czasu.

Kiedy zobaczyła przed sobą tę kobietę dawno po menopauzie i poczuła w powietrzu zapach bigosu, wiedziała, że jedynie Halina może mierzyć się z jej fantazją w kuchni. Po czułym powitaniu, kobiety ubrano w specjalne kitlo-skafandry i przeniesiono do ogromnego hangaru, którego wyposażenia pozazdrościłaby niejedna królewska restauracja. I wtedy Grażynie przypomniał się wrzeszczący Gordon, ten przezroczysty szklany sufit i wszechobecne krążowniki. Byli w kuchni NASA, a przed nimi stała najinteligentniejsza lodówka Samsunga, która od razu mrozi ludzi niepotrafiących gotować – niestety projekt jest jeszcze w fazie prototypu.

Dziewczyny czuły się jak Indiana Jones w poszukiwaniu zaginionej Arki. Nie wiedziały, co stanie się, gdy drzwi lodówki zostaną otwarte. Co znajdą w tym technologicznym skarbcu pełnym wymyślnych gadżetów i produktów?

Masło orzechowe… Stripsy z kurczaka… Popcorn i… granat. Grażyna spojrzała na Halinę, a ta odwzajemniła jej gest wzrokiem pełnym niepewności.

  • No i co my teraz zrobimy, Grażyna?
  • Jak to co, Halincia… Zupkie!

Składniki:

składniki na zupę z masła orzechowego

Zupa z masła orzechowego:

250g masła orzechowego (100% orzechów, bez żadnych dodatków)

500ml bulionu wołowego

250ml mleka kokosowego

1/2 cebuli pokrojonej w kostkę

2 łyżki sosu sojowego

3 łyżeczki przecieru z chili

2 posiekane ząbki czosnku

1/2 łyżeczki startego korzenia imbiru

3 łyżeczki cukru

1 łyżka oleju rzepakowego

dodatki do zupy z masła orzechowego

Dodatki:

Kilka stripsów z kurczaka w ostrej panierce

Popcorn

Owoce granatu (kilka łyżek)

Houston, mamy zupę

W dużym garnku rozgrzewamy olej rzepakowy, po czym dodajemy cebulę i smażymy ją na średnim ogniu, do momentu, w którym się zeszkli i będzie miękka – ok. 3 minuty (pamiętamy, żeby mieszać co jakiś czas).

zeszklona cebula

Teraz dodajemy przecier z chili, czosnek oraz imbir. Mieszamy całość dokładnie i przesmażamy jeszcze przez ok. minutę, aż poczujemy wyraźnie wydobywające się aromaty.

imbir chili i czosnek dodany do cebuli

Następnie wrzucamy do garnka masło orzechowe, wlewamy bulion, mleko kokosowe, sos sojowy i dosypujemy cukier. Mieszamy całość na średnim ogniu, aż masło całkowicie się rozpuści, a zupę doprowadzamy do zagotowania. Zmniejszamy ogień i mieszamy co jakiś czas w garnku, aż całość zyska taką konsystencję, jaką mają zupy-krem.

gotowa zupa z masła orzechowego

Zupę możemy przygotować zawczasu, a później przejść do przygotowania stripsów. Zakładając jednak, że już z tym sobie poradziliśmy, to zaczynamy prażyć popcorn. Rozgrzewamy w tym celu 2 łyżki oleju w garnku, wsypujemy ok. 80g ziarenek kukurydzy, przykrywamy garnek i trzymamy go na średnim ogniu, aż usłyszymy strzelaninę. W połowie dojrzewania kolejnych kwiatów popcornu zmniejszamy delikatnie ogień, a gdy strzały się skończą, zdejmujemy garnek z ognia.

popcorn

Wlewamy zupę do małych misek, a w środku umieszczamy po 2-3 stripsy z kurczaka. Na środku zupy układamy trochę popcornu i sypiemy obficie owoce granatu.

zupa z masła orzechowego zupa z masła orzechowego zupa z masła orzechowego zupa z masła orzechowego zupa z masła orzechowego zupa z masła orzechowego zupa z masła orzechowego

Grażyna wiedziała, że zupa z masła orzechowego z dodatkiem stripsów, popcornu i granatu to danie na miarę jej możliwości – i nie trzeba było pracować w NASA, żeby to wiedzieć. Z takimi posiłkami kolonizacja Marsa odbędzie się szybciej niż msza w niedzielę palmową, a one właśnie zostawiły na tym statku swoje słowiańskie naklejki.

  • To jedna mała naklejka dla człowieka, a wielki świeżak dla ‚horej curki’ – pomyślała Grażyna, wdychając bogate zapachy orientu i złotej panierki.

podpis pod postem