MarihuanaMedycynaNaukaWeedukacjaMarihuana łagodzi migreny u 94% pacjentów (BADANIE UNM)

Temat zastosowania marihuany w leczeniu migren zyskuje coraz więcej posłuchu. Teoria klinicznego niedoboru endokannabinoidowego dotyczy właśnie tego schorzenia, prawdopodobnie stąd obiecujące wyniki badania przeprowadzonego przez the University of New Mexico, według którego inhalowana marihuana łagodzi migreny u 94% pacjentów.

Raport opublikowano w dzienniku Journal of Integrative Medicine — można go znaleźć pod nazwą „Alleviate Effects of Cannabis Flower on Migraine and Headache”.

To nie pierwszy raz, kiedy University of New Mexico publikuje tego typu odkrycia. Jakiś czas temu informowaliśmy Was o innym badaniu z tej uczelni, które wykazało, że palenie marihuany u zdecydowanej większości pacjentów łagodzi objawy choroby już w pierwszych minutach po spożyciu.

Oba badania przeprowadzono we współpracy z aplikacją Releaf, która powstała dla pacjentów medycznej marihuany i służy im do monitorowania postępów swojej terapii, gdzie pacjent prowadzi swój mobilny dziennik objawów i ocenia je na skali od 1 do 10 w kontekście intensywności przez cały czas, kiedy przyjmuje marihuanę.

Marihuana a migreny: konopie jako skuteczna i bezpieczna forma terapii

W badaniu na temat migren, o którym mowa dzisiaj, zespół z University of New Mexico przeanalizował raporty pochodzące od 699 pacjentów cierpiących na migreny i stosujących marihuanę przez okres 32 miesięcy.

Oto wnioski płynące z badania:

Wyniki naszej analizy wskazują, że kwiaty konopi wykazują wysoką skuteczność w redukcji migrenowego bólu (a także zwykłych bóli głowy) u zdecydowanej większości osób, które decydują się na skorzystanie z takiej formy terapii.

Badacze sugerują również, że:

Wygląda na to, że korzystanie z kwiatostanu konopi, zwłaszcza w połączeniu z modyfikacjami behawioralnymi, może być naturalną, bezpieczniejszą i skuteczniejszą formą leczenia niż tradycyjne leki na receptę.

94% uczestników badania doświadczyło złagodzenia objawów w ciągu dwóch godzin po inhalacji suszu. Średnia redukcji symptomów na skali od 1 do 10 wynosiła 3.3 punktu. Odmiany o stężeniu THC wynoszącym 10% lub więcej okazały się najskuteczniejsze w pomocy doraźnej. Co ciekawe, mężczyźni nieco lepiej reagowali na terapię konopną niż kobiety; lepsze rezultaty było też widać wśród osób młodszych niż u starszych pacjentów.

Wnioski, istotnie, napawają nadzieją jeśli chodzi o stosowanie marihuany na migreny:

Otrzymane przez nas wyniki sugerują, że suszone kwiatostany konopi mogą być skutecznym lekarstwem przeciwmigrenowym, chociaż ta skuteczność różni się w zależności od użytej odmiany, formy inhalacji, wieku i płci pacjenta.

Badanie przeprowadzone przez University of New Mexico zdaje się potwierdzać dwie rzeczy:

  • Po pierwsze: coraz bardziej prawdopodobna wydaje się teoria klinicznego deficytu endokannabinoidów jako czynnika powodującego rozwój migren.
  • Po drugie: pełne spektrum kannabinoidów jest skuteczniejsze od przetworzonych ekstraktów bazujących na dystylatach lub izolatach. Kolejne badanie popiera koncept „efektu otoczenia”.

Coraz więcej źródeł naukowych potwierdza istnienie efektu otoczenia w konopiach

Jeagson Diviant, jeden z naukowców pracujących przy badaniu dotyczącym leczenia migren marihuaną, a także współautor badania na temat łagodzenia objawów depresji przy pomocy kannabinoidów, donosi, że pacjenci odczuwają większą ulgę w objawach, jeśli korzystają z całych suszonych kwiatostanów.

Pojawia się coraz więcej ośmielających dowodów stojących za skutecznością i bezpieczeństwem terapii konopnych w odniesieniu do depresji oraz przewlekłego bólu. Teraz dochodzą do tego migreny. Izolaty z fitokannabinoidów takich jak THC i CBD wykazują mniejszą skuteczność niż produkty zawierające pełne spektrum substancji czynnych z konopi. Uważam jednak, że edukacja w tym temacie nie powinna się ograniczać jedynie do ciągłego powtarzania, że cała roślina jest lepsza niż produkty bazujące na izolatach. Istnieją tysiące różnych szczepów/chemotypów konopi — każdy z nich ma inny profil kannabinoidów oraz terpenów.

Diviant twierdzi też, że mnogość odmian oraz wszechstronność terapeutyczna konopi powinny są głównym argumentem za wprowadzeniem zmian w regulacji marihuany na poziomie federalnym w Stanach Zjednoczonych, co przyspieszyłoby rozwój badań w tym temacie.

W mojej ocenie będziemy z czasem w stanie identyfikować i dobierać konkretne chemotypy roślin w celu maksymalizacji rezultatów terapii konkretnych schorzeń fizjologicznych i psychicznych. Badania nad medycznym zastosowaniem konopi są niezbędne dla poprawy zdrowia publicznego. Jednak jeśli mamy prowadzić je w sposób zgodny z ogólnie obowiązującymi standardami, należy znieść konopie z obecnej klasyfikacji substancji kontrolowanych.

Jeśli chodzi o stosowanie marihuany w leczeniu migren, to badanie jest nam bardzo bliskie, ponieważ sami mamy historię z migrenowymi bólami głowy — i ta historia znalazła szczęśliwe zakończenie w marihuanie.

Jak mawia Decard Cain: „usiądź na chwilę i posłuchaj”.

Marihuana w leczeniu migren: nasze doświadczenia

W kwestii korzystania z marihuany w redukcji migrenowego bólu głowy i samej częstotliwości występowania migren najwięcej ma do powiedzenia Nitka, ponieważ migreny były przez wiele lat jej, dość częstym, towarzyszem życia.

Nitka i jej migreny

Migreny zaczęły się u mnie pojawiać już w gimnazjum, ale największe nasilenie tego paskudztwa przypadło na okres liceum oraz czasy studenckie. Migreny trafiały mi się przynajmniej raz w tygodniu. Zdarzały się z aurą albo bez, ale przeważnie aura im towarzyszyła, więc z góry wiedziałam, że danego dnia zostanę wyłączona z funkcjonowania na co najmniej kilka godzin.

Mówię „co najmniej”, bo zdarzały się migrenowe maratony, kiedy budząc się następnego dnia z nadzieją na ulgę, w kilka minut przekonywałam się, że nadzieja może faktycznie umiera ostatnia, ale teoria o matce głupich wydawała mi się wtedy bardziej prawdopodobna.

Przez ten czas nauczyłam się, że z równowagi mogą wyprowadzić mnie na pewno dwie rzeczy: sam ból migrenowy, a także ludzie, od których słyszałam „mam migrenę”, po czym za chwilę, ci sami ludzie, szli na głośną imprezę.

Serio, ktoś, kto nigdy nie przeżył migreny, powinien zastanowić się przynajmniej 420 razy, czy — cytując klasyka — „sufit mu się na łeb nie spadł” zanim użyje tego terminu do określenia bólu, który jest nieco bardziej uciążliwy od „pobolewania”.

Czego próbowałam zanim marihuana pomogła mi na migreny?

Próbowałam wszystkiego, od preparatów na bazie ogólnodostępnych ziół, przez konwencjonalne leki przeciwbólowe bez recepty, aż po leki przeciwmigrenowe na receptę. W moim przypadku najskuteczniejsze okazało się wtedy leżenie i czekanie na zbawienie z nadzieją, że albo ktoś nagle wyciągnie ze mnie cały ból, albo wyjdę z siebie, stanę obok i ucieknę w siną dal.

Na czas moich studiów przypadł również okres, w którym zaczęły mi towarzyszyć konopie — z różną częstotliwością. To, co rzuciło mi się w oczy, to ciekawa zależność, a mianowicie: gdy korzystałam z marihuany częściej, migreny pojawiały się dużo rzadziej. Bywały tygodnie, później miesiące bez migren, a nawet jeśli się pojawiały, to łatwiej mi było sobie poradzić z nimi, choć bywały takie momenty, gdzie po prostu nie byłabym w stanie skorzystać z marihuany poprzez inhalację.

Zaczęło mnie to interesować, ponieważ zawsze drążę do źródła, i wtedy poznałam zjawisko deficytu endokannabinoidowego. Zaczęłam czytać o działaniu przeciwmigrenowym THC i CBD, i o tym, jak całe kwiatostany i przetwory z całej rośliny mogą redukować częstotliwość oraz intensywność migren, więc dużo rzeczy złożyło mi się po czasie w sensowną całość.

Migreny kiedyś, migreny teraz

Od ponad roku jestem pacjentką medycznej marihuany. Akurat migreny nie są głównym przedmiotem mojej terapii, ale korzystając z medycznej marihuany codziennie, doliczyłam się przez ten czas jedynie dwóch migren, z czego obydwie w miarę spokojnie przespałam stosując doraźnie medyczną marihuanę.

Obie migreny pojawiły się zaraz po dwóch ważnych wydarzeniach, którym towarzyszyło sporo stresu.

Dwie migreny w roku w porównaniu do minimum jednej tygodniowo to jak zbawienie.

Może i jest to dowód anegdotyczny, ale jak widać, poza mną znaleziono jeszcze 699 podobnych dowodów.

Migreny Piotrka

A wcale, że nie, bo 700!

Ja to tam akurat jestem raczej taki „amator migrenowy”; taka świeża główka, chciałoby się powiedzieć.

W zasadzie migrenę miałem do tej pory tylko dwa razy — raz w tym roku i raz w 2019 —, w momencie, kiedy pracowaliśmy dość intensywnie i proporcje pomiędzy pracą a wypoczynkiem były mocno zachwiane.

Któregoś dnia od rana czułem, że przyjdzie taka godzina, że ból głowy mnie zetnie i powali na łóżko, bo po jednej stronie miałem wrażenie takiego nieprzyjemnego ściskania.

Tylko nie wiedziałem, że to będzie aż taki hardkor.

Ja akurat też nie byłem nigdy fanem takiego liberalnego stosowania zwrotu migrena, a moja empatia w tej kwestii pogłębiła się, kiedy mogłem na żywo przekonać się, jak migrena potrafi człowieka odłączyć od normalnego funkcjonowania. Trudno było mi jednak wyobrazić sobie skalę tego bólu, aż do tamtego dnia.

Określiłbym to uczucie w ten sposób, że oczy mają mdłości, a każdy mały ruch może uruchomić w żołądku formularz zwrotu do druku.

Siedzisz — źle.

Leżysz — niedobrze.

Nie zakrywasz oczu — razi.

Zakrywasz oczy — mniej razi, ale od ruchu robi się niedobrze.

No i tak dobrą godzinę spędziłem, po czym w końcu zmobilizowałem się; mówię — przyjmę lekarstwo. Ściągnąłem kilka chmur z jointa (hojniej niż zazwyczaj ze względu na desperację powodowaną migreną), a ponieważ jestem zwolennikiem efektu otoczenia, poprawiłem jeszcze to wszystko 100 mg oleju CBD z pełnego spektrum.

Nie skłamię, jeśli napiszę, że w ciągu godziny wróciłem ze stanu „tylko powiedzcie mojej Niteczce, że ją kocham nad życie” to stanu „O, Harry Potter leci, oglądamy?”.

Podsumowanie: Czy marihuana może leczyć migreny?

Za skutecznością marihuany w redukcji bólu migrenowego oraz częstotliwości migren może mieć związek interakcja, w jaką kannabinoidy oraz terpeny z kwiatów konopi wchodzą w interakcję z ludzkim układem endokannabinoidowym.

Najnowsze badanie, które dzisiaj omówiliśmy, wspiera teorię klinicznego deficytu endokannabinoidowego jako podłoża dla rozwoju migren. Pokazuje też siłę efektu otoczenia w odniesieniu do preparatów na bazie wyizolowanych kannabinoidów i jednocześnie zwraca uwagę na istotność zmian prawnych dla jakościowych badań nad wpływem marihuany na migreny.

Oficjalnie mówi się o ponad 700 zidentyfikowanych szczepach marihuany Diviant wspomina nawet o kilku tysiącach chemotypów. Wyobraźmy sobie, jak duży potencjał leczniczy leży w marihuanie, i jak można go wykorzystać w tworzeniu nowoczesnej spersonalizowanej medycyny w oparciu o klasyfikację poszczególnych szczepów w konkretne grupy schorzeniowe.

Wygląda na to, że może w końcu uda nam się lepiej zrozumieć migreny. Marihuana ma z kolei szansę na zostanie prawdziwym lekiem przeciwmigrenowym nowej generacji. Czekamy na więcej jakościowych badań, a tymczasem karmimy swój optymizm, że nie jesteśmy „cudownymi, odosobnionymi przypadkami”.

Więcej artykułów marihuanie i jej pozytywnym wpływie na zdrowie (nie tylko na migreny):