Kiedy nie chce nam się danego dnia eksperymentować w kuchni z połączeniami smakowymi, zamykamy się w swoich bezpiecznych klimatach, ale za to serwujemy je w takiej formie, że okazują się bardziej zbawienne dla podniebienia niż najwymyślniejsze kombinacje egzotycznych składników. Tak właśnie powstały burgery z cebulowo-serowym wulkanem.

Jeśli jesteście w jakiś sposób na bieżąco z tym, co dzieje się w kulturze street foodu w USA, zobaczycie, że tam też raczej stawiają na sprawdzone rzeczy w zupełnie innowacyjnych odsłonach. I tak, na przykład, w Nowym Jorku jest knajpa, w której serwują burgery zamknięte w bułkach, do których wstrzyknięto sos serowy. Po naciśnięciu bułki w celu złapania burgera ten sos wystrzeliwuje, spływając po całej kompozycji i czyniąc ją… po prostu piękną.

Nieco mniej piękna jest nazwa takiego dania, bo w wolnym tłumaczeniu nazywa się ono Pryszcz Burger.

Ale, ale!

Można podobną konstrukcję przenieść do formy nieco bardziej apetycznej, przynajmniej dla widza. A co gdyby tak zrobić wulkan w środku burgera? Z takim polskim akcentem, bo gdyby Polska miała wulkany, to na pewno byłyby zrobione z cebuli.

Toteż machnęliśmy do każdej bułki po jednym krążku – wróć! – kręgu, a nawet kręgolcu, obtoczonym w cieście, pokrytym bułką tartą i usmażonym na złoto dla idealnej chrupkości.

Mlask, mlask…

No dobrze, tylko co będzie wypływać z tego wulkanu?

Oczywiście lawa, z tą małą różnicą, że będzie ona serowa – ser, kolor żółci, wiadomo.. A skoro lawa jest gorąca, to w dobrym guście jest do tego sosu serowego wpuścić trochę tabasco chipotle i wkroić kilka-kilkanaście marynowanych papryczek jalapeno. Ostatnio zaczęliśmy dodawać trochę zalewy z marynowanych papryczek do sosu z cheddara i trzeba przyznać, że ten subtelny kwas wykonuje tam wspaniałą robotę.

Uwaga, uwaga, teraz najlepsze – he, he, he – zielenina. Żeby nie było, lubimy jak jest jej trochę w burgerze.

TROCHĘ

TROCHĘ

TROCHĘ

Ale nie rozumiemy – nie potrafimy, może świat jest dziwny, a może to my – wręcz nie mieści nam się to w głowach, dlaczego tyle osób z uporem maniaka faszeruje burgery wachlarzem zrobionym z sałaty karbowanej. Wiecie, nie tak, że tylko trochę do dekoracji. Nie, oni muszą od razu wpuścić tam 6 liści, chociaż gdyby mogli, to pewnie wkroiliby tam całego głąba. Widząc takiego burgera możemy się jedynie domyślać, jak może wyglądać reszta dodatków:

  • jajko na twardo,
  • rzodkiewka wykrojona taką komunistyczną wykrawarką w spiczaste wzorki,
  • kawałek pomarańczy,
  • szypułka od truskawki.

Jest tyle innych zielonych dodatków, które nie zagracają tak burgera jak sałata karbowana – ot, na przykład roszponka. Weszło nam tu jej sporo, ale nie zrobiła się z niej hawajska spódnica, a przy tym roszponka dodatkowo bardzo fajnie „podgryza” całą kompozycję.

POWIEDZ „NIE!” KARBOWANEJ SAŁACIE


Do przygotowania burgerów z cebulowo-serowym wulkanem przydadzą się:


Zobaczcie zatem, jak wygląda wulkan, który wręcz prosi się o erupcję.

Składniki:

składniki na wulkano burgery

Burgery z cebulowo-serowym wulkanem:

400g wołowiny zmielonej z antrykotu/rostbefu/karkówki

1 łyżeczka musztardy miodowej

1,5 łyżeczki tabasco chipotle

3/4 łyżeczki pieprzu

2 łyżeczki sosu Worcestershire

sól do smaku

2 bułki do burgerów

2 duże cebule

180 ml mleka

70g mąki pszennej uniwersalnej (typ 480)

1 łyżka słodkiej wędzonej papryki

1 łyżka proszku do pieczenia

1 roztrzepane jajko

1/2 łyżeczki soli

Bułka tarta do obtaczania krążków

Sos serowy (na koniec przygotowania doprawiamy sosem tabasco chipotle i wprowadzamy posiekane marynowane jalapeno)

Roszponka

Majonez

Wulkan nazwiemy… Krystyna!

Zanim zajmiemy się burgerami, najlepiej będzie przygotować sobie sos serowy, przy czym trzeba pamiętać, żeby go mieszać po przygotowaniu co jakiś czas, a przed samym podaniem ew. rozcieńczyć mlekiem zagęszczonym, jeśli będzie zbyt gęsty.

Możemy też zrobić taką wariację, że oprócz samych jalapeno i tabasco chipotle, wpuścimy do sosu 1-2 łyżeczki zalewy z papryczek.

Jeśli zaś chodzi o burgery, to najpierw sobie doprawimy mięso. Mieloną wołowinę tradycyjnie umieszczamy w misce.

zmielony antrykot

Następnie dodajemy do mięsa musztardę, sos worcestershire, czarny pieprz i tabasco chipotle.

mięso przed doprawieniem

Mieszamy całość dokładnie rękami, zakrywamy miskę folią spożywczą i odstawiamy mięso na bok.

Teraz ogarniemy krążki cebulowe. Obieramy cebulę i wykrawamy z niej gruby kawał po środku, odrzucając górę oraz dół. Powinno to być ok. 1/3 lub 1/2 całości, jeśli chcemy mieć większy wulkan. Z cebuli musimy wyjąć wszystkie krążki oprócz tych dwóch, które są najbardziej na zewnątrz.

W misce mieszamy mąkę z solą, papryką wędzoną i proszkiem do pieczenia.

suche składniki na ciasto do krążków cebulowych

Krążki cebulowe opłukujemy pod bieżącą wodą, delikatnie osuszamy i obtaczamy je w tej mieszance sypkich składników.

krążki cebulowe obtoczone w mące

Natomiast to, co pozostanie w misce, mieszamy z mlekiem i roztrzepanym jajkiem, aż do uzyskania gładkiej, lejącej się konsystencji.

ciasto do krążków cebulowych

W garnku rozgrzewamy porządnie olej rzepakowy (ok. 500-700 ml). Krążki cebulowe maczamy w cieście i otrzepujemy je z jego nadmiaru, po czym panierujemy w bułce tartej i wrzucamy do garnka z gorącym olejem.

krążki cebulowe w głębokim oleju

Tam smażymy je, aż osiągną złoty kolor, a następnie odsączamy na ręczniku papierowym z nadmiaru oleju.

Teraz wracamy do mięsa. Dzielimy je na dwie porcje i z każdej z nich formujemy okrągłe burgery.

uformowane burgery

Kotlety doprawiamy solą i smażymy na mocno rozgrzanej patelni żeliwnej lub grillowej przez ok. 2.5 minuty z każdej strony na średnim/sporym ogniu.

smażone burgery

W tym samym czasie możemy zgrillować bułki na osobnej patelni na ok. 1 łyżeczce masła.

grillowane bułki

No i pozostało nam już wyłącznie zbudować wulkan. W tym celu smarujemy spód bułki grubszą warstwą majonezu. Następnie układamy roszponkę, burgery, a na nich nasz wulkan z krążków cebulowych.

wulkano-burgery przed złożeniem

Do środka wulkanu wlewamy sos, aż zacznie on wypływać z krążków. Górę bułki smarujemy majonezem i zamykamy burgery tak, aby sos serowy pociekł po ścianach kotleta.

wulkano-burgery wulkano-burgery wulkano-burgery wulkano-burgery

Takie właśnie gotowanie lubimy w leniwe piątki – proste, ale za to pełne wyobraźni, zabawy i napchane tłustym dobrodziejstwem aż do granic przyzwoitości, często te granice depcząc.  Najlepsze jest jednak łapanie bułki całą paszczą i wgryzanie się jednocześnie w soczyste mięso, chrupiący krążek cebulowy i aksamitny, ostry sos serowy.

I nie potrzeba tataru z granata, chipsów z jarmużu, ani cierpień z Młodego Wertera, żeby burger wchodził jak celebryta na ściankę.

podpis pod postem